czwartek, 9 stycznia 2014

Debiut pełen zdrady, czyli tekst o "Niewierności" i wywiad z Autorem.

W moim obecnym położeniu, łatwiej jest mi zrozumieć debiutującego autora. Ukończyłem niedawno pisanie swojej pierwszej książki i z wielką nadzieją wypatruję na horyzoncie kogoś, kto zechciałby wydać moich „Dłużników Śmierci”. Być może to właśnie był główny powód do tego, by sięgnąć właśnie po książkę debiutanta – może chciałem sprawdzić jak zaczynają inni? 
Sięgając po wydaną przez wydawnictwo Media Rodzina powieść Charlesa Dubowa pt. „Niewierność” żywiłem wielkie nadzieje względem lektury. Bardzo zafascynowała mnie okładka książki, która – paradoksalnie – w zasadzie niczego nie przedstawia. Jest niemal zupełnie czarna z maleńkim zdjęciem. Ale to wystarczyło – geniusz ponoć tkwi w prostocie. I tak zaczęła się moja przygoda z opowieścią o sławnym pisarzu, Harrym Winslowie, który ma w życiu z górki – ma fantastyczną żoną, wspaniałych przyjaciół i odnosi sukcesy jako autor poczytnej książki, a mimo to pragnie od życia czegoś więcej. Na pozór to zwykła historia o miłości i zdradzie, ale Charles Dubow posuwa się dalej w swojej opowieści, przedstawiając świat takim jakim on sam go postrzega.
„Niewierność” to podróż po różnych miejscach na świecie i brylowanie wśród wyższych sfer, co stanowi znakomite tło dla opisywanej intrygi. Książka zaskakuje już od pierwszych stron nie tylko bezpośrednimi opisami i dokładnym zobrazowaniem rzeczywistości, ale i niecodzienną narracją. Mamy tu, bowiem, do czynienia z narratorem będącym jedynie pobocznym obserwatorem – przyjacielem rodziny. Zabieg znany z „Wielkiego Gatsby’ego” Fitzgeralda i, jakby nie patrząc, nieczęsty w publikacjach. A jednak, tutaj sprawdza się doskonale i zdaje się być wprost idealny. Niewątpliwie, wychodzi to samej „Niewierności” na plus. Dawno już nie czytałem książki, która tak bardzo pochłonęłaby mnie i oczarowała. Dubow nie szczędzi opisów i nie boi się ich, co zwłaszcza jest widoczne w emocjonujących opisach erotyki i seksu. Nie upiększa, nie upraszcza, ani nie przeinacza. Jego styl jest doskonale wyważony i, będąc szczerym, ciężko mi dostrzec w tej powieści pióro debiutanta. „Niewierność” jest bardzo dojrzałym dziełem i została napisana w bardzo przemyślany sposób. Ale nie ma się temu, co dziwić – wszak zamysł na książkę ewoluował w głowie pisarza od 1997 roku – to wystarczający okres czasu, by dopracować pracę do perfekcji. 
Jedyną wadą książki – choć niezależną od samego autora – jest wykonanie jej okładki z materiału, na którym pozostają odciski palców i w zasadzie każda drobina brudu, co mnie – jako osobę chorobliwie dbającą o swoje książki – przyprawia o niesmak. Szczęście w nieszczęściu – na tym kończą się moje utyskiwania na powieść Charlesa Dubowa, człowieka, który jest dla mnie objawieniem i któremu wróżę – i z całego serca życzę – wspaniałej kariery literackiej. W świecie, gdy pisać może każdy i wydawane są najróżniejsze gnioty, taka perełka jak „Niewierność” jest prawdziwym lekarstwem dla duszy.
I na tym pozwolę sobie zakończyć opiewanie tejże książki. Nie będę jej również nikomu polecał – wszak im więcej osób ją przeczyta, tym więcej fanów zdobędzie sobie Charles Dubow, a to pewnie przełoży się na to, że będzie otrzymywał masę listów i wiadomości, a ja już zacząłem sobie cenić wymianę maili z nim. Może to i jest egoistyczne z mojej strony, ale przynajmniej szczere. I z nadzieją oczekuję kolejnej książki Amerykanina, albowiem wierzę, że wbrew tytułowi jego pierwszej książki, ja pozostanę wiernym fanem jego twórczości.


Opis wydawniczy: 

Intensywna, porywająca opowieść o miłości, namiętności i zdradzie.
Harry Winslow i jego żona Madelaine to królowie życia. Oboje piękni, bogaci, ciągle jeszcze młodzi. On jest pisarzem, który zdobywa coraz większe uznanie, ona jego wierną akolitką, a przy tym mądrą i czułą żoną. Mają liczne grono przyjaciół i letni dom, który przyciąga jak magnes niepowtarzalną atmosferą. Nagle w ich życie wkracza Claire – młoda, interesująca dziewczyna, która prędko ulega magii Winslowów.
Narratorem powieści jest, podobnie jak w „Wielkim Gatsbym”, wierny przyjaciel rodziny.


A skoro już była mowa o wymianie maili z Charlesem Dubowem, przyznać muszę, iż była ona bardzo owocna, dlatego też mamy niezwykłą przyjemność przedstawić nasz autorski wywiad przeprowadzony z autorem „Niewierności”.

CAPUT ALTERUM: Niektórzy autorzy książek marzą o sławie i pieniądzach, inni pragną jedynie zobaczyć swoje książki na półce w księgarni. A jakie jest pańskie marzenie związane z pisaniem?


CHARLES DUBOW: Po trosze marzyłem o jednym i drugim, ale nic z tego nie było głównym czynnikiem wpływającym na moje pisanie. Pisanie to coś, co uwielbiam robić. Daje mi ogromną satysfakcję i kiedy tego nie robię, czuję się jakbym w pełni nie żył. Tym słodsze dla mnie jest, że ktoś dodatkowo płaci mi za to, że piszę a ludzie, których nie znam czytają i (mam taką nadzieję) czerpią satysfakcję z lektury bądź wyciągają z niej coś dla siebie. Moje marzenie jest podobne do marzenia wielu innych pisarzy – chciałbym być w stanie utrzymać siebie i swoją rodzinę właśnie dzięki pisaniu. Nie spodziewam się, bym mógł dzięki temu prowadzić wystawny tryb życia, ale chcę po prostu móc robić to, co uwielbiam i zapewnić tym byt ludziom, których kocham.

CA: Kto jest pańskim ulubionym autorem? Jakie książki lubi pan najbardziej?

CD: Jest wielu autorów, których mógłbym określić mianem moich ulubionych. Są wśród nich oczywiście Hemingway, Faulkner i Flitzgerald, ale również tacy dziewiętnastowieczni mistrzowie jak Balzac, Tołstoj, Turgenev, Dickens, Brontesowie, Austin czy Trollope. Ponadto uwielbiam trylogię „Drogi wolności” Sartre’a i „The Last of the Just” Andre Schwarz-Barta. Dla czystej przyjemności czytuję również książki, których autorami są Wodehouse, Waugh, George MacDonald Fraser, Elmore Leonard i Jan LeCarre. Nie jestem zbyt blisko związany ze współczesnymi pisarzami, lecz wśród moich ulubieńców na pewno znajdą się Milan Kundera, James Salter i Kate Christensen.

CA: Pomysł na „Niewierność” wpadł panu do głowy w 1997 roku, zgadza się? Co było najtrudniejsze przy pisaniu tej książki?

CD: Najtrudniej było zacząć. Sam starałem się siebie przekonać, że ten pomysł jest warty realizacji i nie okaże się całkowitą stratą czasu – mojego lub czyjegoś.

CA: Czy Harry Winslow jest do pana podobny? Oboje wstawaliście o piątej rano, by pisać do siódmej, a potem budziliście swojego dzieci. Który z pańskich bohaterów jest najbardziej do pana podobny, a który najmniej?

CD: Nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopóki nie ukończyłem książki, ale okazuje się, że dwie główne postacie żeńskie są właściwie dwoma różnymi stronami mnie samego. Harry jest moim odbiciem, a Walter to moje super ego.

CA: Moglibyśmy zapytać pana, kto jest pańskim ulubionym bohaterem książki, ale zamiast tego, wolimy zadać ciekawsze pytanie – której z postaci pan najbardziej nie lubi?

CD: Powiedziałbym, że Harry jest bohaterem, który rozczarował mnie najbardziej. Wszystko samo do niego przychodzi – piękna i kochająca żona, uwielbiający go syn, przyjaciele i pełna sukcesów kariera, a on i tak odrzuca to od siebie. Wszyscy chcielibyśmy, by był bohaterem, ale na końcu okazuje się być jedynie zwykłym człowiekiem.

CA: Wiele osób podejrzewało, że to z powodu pańskiego zamiłowania do „Wielkiego Gatsby’ego” Walter stał się narratorem „Niewierności”. My wiemy natomiast, że nie miał pan „Gatsby’ego” w głowie, gdy uczynił bohatera drugoplanowego narratorem swojej książki. Dlaczego zatem wybrał pan przyjaciela rodziny do roli narratora?

CD: Na początku chciałem zrobić narratorem Harry’ego, Maddy albo Claire, ale kiedy zacząłem zastanawiać się nad tym, jak mógłbym poprowadzić tę historię, zrozumiałem, że nie chcę, by została ona opowiedziana przez którekolwiek z nich. Zabawiałem się z pomysłem wprowadzenia narratora trzecioosobowego, ale im bardziej znaczącą postacią stawał się Walter, tym bardziej miałem świadomość, że wybranie jego do roli narratora będzie logiczne.

CA: Ukończył pan pisanie drugiej książki w sierpniu. Wiemy, że nie lubi pan o niej nikomu opowiadać, dlatego mamy tylko dwa pytania w związku z nią – kiedy pańscy czytelnicy będą mogli spodziewać się jej i kiedy będzie wiadomo, o czym ona jest?

CD: Właśnie skończyłem przepisywanie mojej drugiej książki i mam nadzieję, że ruszymy z nią niebawem. Będzie w niej wiele elementów znanych z „Niewierności”: miłość, zdrada, śmierć, Long Island czy Nowy Jork. Ale też będzie to zupełnie inna książka. Tak samo jak w przypadku mojej pierwszej, tym razem również piszę o tym, co sam znam. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł więcej wam o niej powiedzieć. 



3 komentarze:

  1. To wirtualne spotkanie z debiutantem, który odniósł sukces musiało dodać Ci skrzydeł! Życzę Ci żeby kiedyś z Tobą przeprowadzano wywiady ;)

    Co do samej recenzji - jak zawsze na bardzo dobrym poziomie!
    hiril

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, no gratulację, że udało ci się nawiązać taką znajomość! Mam nadzieję, że rozwiniecie ją dalej :)
    A co do wywiadu to bardzo ciekawy. I nawet recenzja książki mi się spodobała, więc pewnie po nią sięgnę (eh, tak mało czasu. Tak wiele książek... )
    Vanessa

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwami każdą osobę, która decyduje się na napisanie powieści. kwestią drugorzędną jest, czy jej twór mi się podoba czy nie, ale po dwóch pracach dyplomowych wiem, ile wysiłku trzeba to wszystko włożyć. życzę powodzenia w dobijaniu się do wydawcy oraz gratuluję ciekawej znajomości.

    OdpowiedzUsuń