niedziela, 19 stycznia 2014

Nowy świat pod kopułą

Do przeczytania „Nevy” przekonała mnie po części okładka tej książki jak i jej opis – czyli standardowo. Nie znam nikogo kto by ją czytał, ale nie ma się co dziwić. W dzisiejszych czasach mało kto czyta pozycje nie polecane w telewizji, gazecie czy internecie. Czasami reklamowane są książki, w ogóle nie warte uwagi, a te, które na nią zasługują, giną na księgarskich półkach niezauważone.
„Neva” jest debiutem literackim amerykańskiej pisarki Sary Grant, obecnie mieszkającej z mężem w Londynie. Szukając informacji na temat jej i książki dowiedziałam, się że oryginalny tytuł brzmi „Dark Parties”, który całkowicie został zmieniony w Polsce i Niemczech. Jestem świadoma tego, że czasami ciężko jest dobrze przetłumaczyć tytuł, żeby zachował swoją formę i przesłanie, ale w tym wypadku wydaje mi się to niezrozumiałe. Tytuł nie zdradza niczego poza imieniem głównej bohaterki. Moim zdaniem powinien on być czymś, co chociaż trochę będzie wyróżniało książkę spośród innych, dlatego uważam, że błędem było „uproszczenie” go.
Przyznam szczerze, że mimo iż książka jest napisana ładnym, prostym językiem i ma interesującą fabułę, czytałam ją kilka dni. Zdecydowanie jest to lektura na jeden, góra dwa dni, jeśli ktoś lubi sobie dawkować „doznania czytelnicze”.
Powodem, dla którego tak długo mi zeszło czytanie jest zapewne moje chwilowe (a może nie-chwilowe) lenistwo. Mimo iż pragnęłam czytać i poznawać dalsze losy Nevy, jakaś niewiadoma siła nie pozwalała mi sięgać po tę książkę częściej. Jednakże dzisiaj, mając do końca około jednej trzeciej całości, usiadłam i przeczytałam ją jednym tchem.
Debiutująca w 2011 roku wychowanka stanu Indiana w USA przedstawiła w swojej książce utopijne państwo odizolowane od reszty świata przezroczystą kopułą. Tamtejszy rząd sprawuje władzę totalitarną. Ustalił nowe prawa, „wyzerował” datę (01.01.01.) od której na nowo zaczęto odliczać dni i lata, a także kontrolował pogodę. Ulice miast były pod stałym monitoringiem. Osoby buntujące się władzy znikały bez słowa, zostawały wysyłane za miasto do pracy na farmie albo po prostu miały wszczepiane nadajniki, które umożliwiały ich stałą kontrolę. Wszystkie działania rządu tłumaczone były chronieniem ludzi przed wysokim stężeniem toksyn panującym „na zewnątrz”. Jednak są jeszcze osoby, które pamiętają co było przed tymi zmianami. Jedną z nich była babcia Nevy, która opowiadała jej o świecie w którym żyła, o świecie poza kopułą. Jednakże, któregoś dnia babcia, tak jak i wielu innych znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tamtej pory Neva zapisuje nazwiska wszystkich zaginionych osób, które znała lub po prostu usłyszała. Razem z przyjaciółką Sanną postanawia na własną rękę poznać prawdę o kopule i częściowo działać wraz z ruchem oporu, lecz każde ich posunięcie jest dokładnie śledzone.
Świat wykreowany przez Sarę Grant przeraża mnie prawie tak samo jak ten stworzony przez Suzanne Collins w „Igrzyskach Śmierci”. Sposób przedstawienia całej władzy sprawiał, że momentami miałam na rękach gęsią skórkę. Sama myśl, że mogłabym się znaleźć w tamtym świecie wywoływała lekkie dreszcze przechodzące przez moje ciało. Pani Grant nadała każdej postaci niepowtarzalne charaktery, które jeszcze bardziej uwydatniały całą problematykę tej historii. Nie były to zwykłe imiona zbite w jednolitą masę, co można zauważyć w wielu książkach. Każde opisane zdarzenie sprawiało, że obawiałam się najgorszego, że ciężko będzie wybrnąć autorce z tak ciężkiej sytuacji. A jednak potrafiła tak mnie zaskoczyć, że czekałam na kolejne.
Jestem pewna, że długo nie zapomnę o „Nevie”, bo jest to naprawdę dobra młodzieżowa książka, którą mogę polecić właśnie nie tylko młodzieży.

Opis wydawniczy:
Zakochana, odważna, ryzykująca wszystko 
Szesnastoletnia Neva ma już dosyć kłamstw.
Nie zna odpowiedzi na pytania, których nie może nawet zadać głośno: Dlaczego jej kraj jest odcięty od świata zewnętrznego nieprzenikalną kopułą energii? Dlaczego ludzie znikają bez śladu? Co się stało z jej babcia, która pewnego dnia nie wróciła do domu?

Neva wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Sanną postanawia poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania. Nie zamierza dłużej posłusznie przestrzegać przepisów i  zasad. Na dodatek zakochuje się w chłopaku, który powinien być dla niej tabu, i naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo...



8 komentarzy:

  1. jestem ciekawa tej pozycji! od czasu do czasu sięgam po młodzieżówki i "odprężam" się przy nich ;) zapominam o troskach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, przy tej książce da się zapomnieć o swoich troskach, ale zaczyna się myśleć o troskach bohaterów...
      ~Natalia

      Usuń
  2. A ja ją czytałam ;)
    W sumie to chyba dwa lata temu i nie za wiele z niej już pamiętam. Wiem jednak, że fajnie się ją czytało i tak jak Ciebie przerażał mnie obraz świata, który Grant wykreowała. Ciekawe czy będzie jej kontynuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj właśnie czytałam coś o kontynuacji, ale nie mogłam znaleźć nic konkretnego. To utwierdza mnie w tym, że to może być zwykła plotka.
      ~Natalia

      Usuń
  3. Rzadko kiedy zdarza mi się teraz sięgać po literaturę młodzieżową... Jakoś tak chyba z biegiem czasu nabrałam do niej dystansu i wręcz śmieszy mnie czasem to, co kiedyś czytałam i czym się zachwycałam. Czasem jednak zdarzają się w tej grupie naprawdę warte uwagi pozycje. Być może tak właśnie jest z "Nevą"? ;)
    hiril

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książk,a i "Igrzyska" wydają mi sie być oparte na tym, co dzieje sie naprawde w północnej Korei, a przynajmniej zawsze mam takie skojarzenia myśląc o tych książkach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Za 'namową' tego bloga przeczytałam "Nevę" i nie zawiodłam się. Choć to kolejna książka o życiu post-apokaliptycznym (jeśli tak to można nazwać) po "Igrzyskach Śmierci" czy "Dobranych" (polecam, choć tylko jedna część jest wydana po polsku, "Crossed" i "Reached" niestety tylko po angielsku - btw, mają ŚWIETNE okładki), to czułam dreszcz i zwyczajnie bałam się, co może zaraz nastąpić. Bałam się tego świata i tego, co oferował. Zakończenie jest ciekawe, bo z jednej strony pozostawia otwartą furtkę do kontynuacji, z drugiej jednak - daje duże pole do popisu wyobraźni i tego, co każdy czytelnik może sobie dopowiedzieć. Jeśli pojawi się kontynuacja, chętnie do niej zajrzę, ale nie czekam z niecierpliwością na ten moment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że spodobała Ci się ta książka :) Słyszałam gdzieś o kontynuacji "Nevy", ale nie znalazłam oficjalnej informacji na ten temat...
      ~Natalia

      Usuń