niedziela, 12 stycznia 2014

Trzy tygodnie w trzy dni

Jest pół do pierwszej w nocy, a ja przed chwilą skończyłam czytać „Trzy tygodnie na pożegnanie” CJ.Boxa. Autor ten największą popularność zyskał wydając książkę „Blue Heaven”, choć znany jest ze swojej serii, której bohaterem jest Joe Pickett – strażnik przyrody w stanie Wyoming. Na książkę trafiłam na wyprzedaży w jednym z hipermarketów. Nie powiem, książka w cenie mniejszej niż dziesięć złotych zawsze kusi, zwłaszcza, że ceny okładkowe zazwyczaj zaczynają się od trzydziestu. Kogo stać na regularne kupowanie książek po ich pierwotnej cenie? Jeśli ktoś powie, że zawsze można iść do biblioteki to jest w błędzie. W mojej bibliotece nie znajduję nigdy tego, co chciałabym przeczytać. Nie uświadczy się nawet takich nazwisk jak Richard Paul Evans czy Neil Gaiman, którzy przecież nie są początkującymi pisarzami. Ale nie o tym chciałam pisać. W końcu ma to być recenzja książki.
Jak zwykle szukając książki dla siebie czytam opisy na tylnych okładkach i zazwyczaj na ich podstawie wybieram tę, którą chcę kupić czy wypożyczyć. Tak było i w tym przypadku. Zaciekawiło mnie streszczenie, choć już teraz mogę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś innego. Jestem zaskoczona i to jak! Ale zdecydowanie jest to pozytywne zaskoczenie.
Narratorem tej powieści jest Jack McGuane, jeden z głównych bohaterów. Razem z żoną Melissą wychowują adoptowaną dziewięciomiesięczną Angelinę, która przez niedopatrzenie agencji adopcyjnej, ma zostać im odebrana przez jej biologicznego ojca, który ostatecznie nie podpisał papierów, w których zrzekałby się praw do niej.
Jack dokładnie opisuje okres trzech tygodni, który pozostał im do pożegnania się z dzieckiem. Zaczynają szukać rozwiązania, aby mała Angelina mogła z nimi zostać. Rozpoczynają od zwykłej prośby o podpisanie papierów, a kończą na wyjawieniu największej tajemnicy rodziny Morelandów, do których ma trafić mała. Powieść pełna jest tajemnic i sekretów, które odkrywane wraz z biegiem książki mogą szokować. Wybuchowe sytuacje przeplatają się ze statycznymi, dając czytelnikowi chwilę wytchnienia i przygotowując na kolejną dawkę napięcia. Każda postać jest bardzo wyrazista, co sprawia, że książka staje się jeszcze bardziej autentyczna. Znajdziemy tam całą gamę indywidualności, poczynając od ciepłej, kochającej matki, poprzez stanowczych, odważnych mężczyzn i starszych zbzikowanych mścicieli, a kończąc na bezwzględnych gangsterach, którzy za nic mają życie ludzkie. C.J.Box bardzo ciekawie i dokładnie opisuje każdą sytuację, choć niekiedy przeskoki w czasie sprawiają, że można się pogubić. Nie jest to na tyle uciążliwe, ale jednak dość zauważalne.

Czytając „Trzy tygodnie na pożegnanie” czułam się nie jakbym czytała książkę, lecz jakbym była w centrum akcji, jakbym po prostu wszystko wspominała. Robiąc przerwę w lekturze nie mogłam się doczekać, aby znowu po nią sięgnąć i dowiedzieć się, co tym razem wydarzy się rodzinie McGuane’ów. Zwłaszcza, że nie tylko pod kątem fabularnym, ale i językowym ta publikacja wciąga! Czyta się ją niesamowicie dobrze i jest doskonała na ponure, zimowe wieczory.

Opis wydawniczy:
Znakomity thriller z ciekawą, nietuzinkową fabułą, uhonorowanego wieloma prestiżowymi nagrodami, amerykańskiego twórcy literatury sensacyjnej, ojca kultowej dla wielu zachodnich czytelników postaci Joego Picketta. Jak byś się czuł, gdyby ktoś zażądał zwrotu adoptowanego dziecka? Dla mieszkających w Denver Jacka i Melissy McGuane malutka Angelina stała się uśmiechem losu. Jednak ich szczęście nie trwa długo. Ledwie dziewięć miesięcy po adopcji, do domu państwa McGuane dzwoni telefon. To agencja adopcyjna z informacją, że świeżo upieczeni rodzice muszą oddać Angelinę biologicznemu ojcu. Osiemnastoletni Garrett nigdy nie zrzekł się praw do córki i chce, by ta do niego wróciła. Za plecami chłopaka murem stoi jego ojciec - potężny, wpływowy sędzia, John Moreland. McGuanowie są gotowi zrobić wszystko, by Angelina wychowywała się otoczona miłością... Jednak spotkanie z Garrettem i jego ojcem upewnia Jacka i Melissę, że dla Morelandów dziewczynka jest jedynie cennym przedmiotem, który będą mogli wykorzystać dla swoich celów. Sędzia daje młodym małżonkom trzy tygodnie na pożegnanie z dzieckiem. Coraz silniej naciskani przez elitarną rodzinę, McGuanowie zadają sobie pytanie - dlaczego Johnowi Morelandowi tak strasznie zależy na odzyskaniu wnuczki? Dlaczego Angelina jest dla niego tak cenna? Z pomocą przyjaciół Jack i Melissa wszczynają śledztwo - śledztwo, które zawiedzie ich w miejsca, których dotąd nie znali, do świata wielkich fortun, korupcji, brutalnej walki o władzę i handlu dziecięcą pornografią.

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja dobrej (jak wydaje się z opisu i Twojej recenzji) książki. Wydaje mi się, że trafiłaby w mój gust ;)

    Jeśli mogłabym coś polecić (a wierzę, że blogi literackie są takim miejscem), gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością J.Picoult (a szczególnie z jej "Dziewiętnaście minut", "W imię miłości", "Deszczowa noc", "Bez mojej zgody", "Krucha jak lód" i "W naszym domu"). Jej książki są bardzo poruszające, niejednokrotnie zaskakujące, wzruszające i dające do myślenia.

    P.S. Czekam na recenzję "Pachnidła"! ;)
    hiril

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze przyznam, że kilka lat temu czytałam ebooka "Bez mojej zgody" i faktycznie bardzo mnie wciągnęła. Niestety nie dałam rady czytać na komputerze i ostatecznie usunęłam plik z dysku. Miałam do niej wrócić, ale do dziś mi się to nie udało... Ale dobrze, że mi przypomniałaś, będę o niej pamiętać :)
      ~Natalia

      Usuń
    2. Bez mojej zgody, to cudowna książka, za którą pokochałam panią Jodi. :)

      http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

      Usuń
  2. Zalatuje kobiecą literaturą, ale chociaż jeśli są tam gangsterzy, to może jednak się mylę...

    OdpowiedzUsuń