środa, 29 stycznia 2014

W kajdanach wątpliwości

Książkę „W kajdankach namiętności” wygrałam w konkursie organizowanym przez blog „Atramentowo mi”. Od razu postanowiłam, że jak tylko nagroda do mnie dotrze, wezmę się za czytanie i napiszę recenzję. To też właśnie czynię.
Książka zadedykowana jest „osobom o mocnych nerwach i zakochanym”. Osobiście nie mam mocnych nerwów, ale zakochana, owszem, jestem. Nie wiem dlaczego akurat te dwie grupy miały być odbiorcami tej historii, ponieważ nie wydaje mi się, żeby zawierała elementy niewiadomo jak drastyczne tudzież miłosne. Jest trochę gadki-szmatki na temat miłości, seksu, a także o związkach, ale raczej o tych mało udanych. Jest też wątek kryminalny, który obejmuje trzy morderstwa, które nie różnią się od siebie niczym. Technika zabijania taka sama w każdym przypadku, a ofiary łączyła jedynie dzielnica Parkowa, w której mieszkały lub pracowały. Ale wracając do bohaterów.
Najpierw poznajemy Justynę, kobietę po trzydziestce, która ma męża, niewiadomo ilu letnią córkę, Kasię oraz najlepszą przyjaciółkę, Irenę, która załatwiła jej pracę w agencji reklamowej. Justyna jest wyjątkowo beznadziejną osobą. Osobiście uważam, że nie da się jej lubić. Jest wredna, ochrzania ludzi na prawo i lewo jakby pozjadała wszystkie rozumy i nawet nie wiadomo, dlaczego tak się zachowuje. Miałam wrażenie, że mimo iż jest główną postacią książki, jej charakter nie został dopracowany.
Poznajemy także bliższą historię Ireny, która okazała się być sympatyczniejszą osobą, aczkolwiek nie wiem, co opis jej pożycia małżeńskiego miał wspólnego z całą historią. Jako ostatnią poznajemy historię Przedpełka Kolskiego – inspektora, który prowadzi dochodzenie w sprawie morderstw. Inspektor Kolski jest w miarę sympatycznym facetem, aczkolwiek jego relacje z mamą zatrzymały się na etapie, gdy był jeszcze dzieckiem. Z tego też powodu nigdy nie związał się z żadną kobietą. Pocieszenie, ale tylko duchowe, znajduje u prostytutki, która zarabiała ciałem na studia. A że po studiach pracy nie było, to już została w branży.
Mamy także kilka krótkich fragmentów dotyczących osób pobocznych. Każdy z tych wątków przeplatany jest opisem ostatnich chwil z życia ofiar, a także ich śmierci. Wszyscy ci bohaterowie są ze sobą powiązani, co łatwo wywnioskować w trakcie czytania. Wydaje mi się, że jest to jeden z elementów (niestandardowych) kryminałów, którego tutaj zabrakło. Jedyne, co mogę powiedzieć to, że końcówka jest totalnie zaskakująca. A o ile czułam się zaskoczona, to po chwili przyszła chwila zwątpienia. Motyw mordercy wydaje się być tak absurdalny, że bardziej absurdalny być nie może.
Muszę się jednak zgodzić z tym, że książka została napisana fajnym językiem, ale czy był on ciekawy? Przypasowałabym go raczej do kategorii: łatwy język, w sam raz dla młodzieży. Szczerze mówiąc, widząc okładkę spodziewałam się młodzieżowego romansidła z jakąś tajemniczą nutką kryminału. Co do samego tytułu – padł on w tekście trzy razy, ale za każdym razem nie pasował do kontekstu. Cały czas się zastanawiam, dlaczego autor nadał swojej książce właśnie taki tytuł.
Piotr Kołodziejczak, który jest autorem „W kajdankach namiętności” jak dla mnie stworzył bardzo przeciętną historię, której brakuje dopracowania niektórych wątków, lepszego przemyślenia postaci, a także stworzenia bardziej tajemniczego klimatu.
Książkę mogę polecić osobom, które chcą zrobić sobie „przerwę” w formie lekkiej lektury na jedno popołudnie.

Opis wydawniczy:

"W kajdankach namiętności" to - jak mówi sam autor - kryminał miłosny.
Akcja powieści Piotra Kołodziejczaka toczy się w typowym mieście, w którym jedni pragną spokoju, a inni gonią za pieniądzem, jedni oczekują miłości, a inni wyruszają na podbój serc. Jednak pewnego dnia pojawia się bezlitosny morderca, za sprawą którego wszystko się zmienia. Odtąd nic już nie będzie jak dawniej.
"W kajdankach namiętności" to powieść obfitująca w nagłe zwroty akcji, ukazująca przy okazji całą złożoność relacji damsko-męskich, ale też pełna humoru, którego nie powstydziłby się Mel Brooks i Woody Allen. A wszystko napisane ze smakiem, wyczuciem i dbałością o gusta czytelnika.




12 komentarzy:

  1. Jak na razie mam dość przeciętnych powieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zgadzam się z Agą...poza tym sama fabuła mnie nie urzeka...

      Usuń
  2. Hmm, myślałam, że jest jednak lepsza, szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Autor niezwykle płodny, ale same przeciętne książki wychodzą spod jego ręki.. Przeczytałam 3, a "W kajdankach namiętności" było chyba najbardziej zjadliwe..

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, to niezbyt zachęcającą opinię wystawiłaś. Ale będąc szczerą, nie zamierzam sięgać po inne książki pana Piotra.
    ~Natalia

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam zawsze bardzo entuzjastyczne wypowiedzi wydawców - "(..) ukazująca przy okazji całą złożoność relacji damsko-męskich, ale też pełna humoru, którego nie powstydziłby się Mel Brooks i Woody Allen. A wszystko napisane ze smakiem, wyczuciem i dbałością o gusta czytelnika" ;)
    Z twórczością Pana Piotra nie miałam wcześniej do czynienia i przypuszczam, że po tej recenzji mieć nie będę :)
    hiril

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm... nie czytałam, a teraz nie wiem, czy sięgnę po nią. Tytuł sugerował mi 2 opcje - romansidło albo erotyk, a z opisu wnoszę, że to nie wiadomo co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest to niewiadomo co... Ale zawsze można sprawdzić samemu :)
      ~Natalia

      Usuń
  7. Mnie ta książka od początku nie interesowała i z tego co piszesz Ty i kilka innych osób to nie mam czego żałować. Jest tyle innych ciekawszych pozycji. ;)

    Ppzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, po recenzji dochodzę do wniosku, że nie sięgnę po tę książkę. Jakoś recenzja oraz opis wydawcy, mnie nie zachęciła ;D
    Vanessa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, średnio mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń