poniedziałek, 31 marca 2014

Opowiadania grozy na dobranoc

Nie będę ukrywała, że kiedyś byłam wielką fanką horrorów. Później jednak okazało się, że myliłam gatunki filmowe i że tak naprawdę uwielbiałam oglądać thrillery. Za horrorami natomiast średnio przepadałam. Jednakże, żeby wrócić na właściwy tor mojej wypowiedzi, a właściwie recenzji, napiszę, że pierwszy raz w życiu przeczytałam książkę klasyfikującą się właśnie w kategorii „horror”. Zapewne większości polskich czytelników i fanów gatunku znane jest nazwisko Roberta Cichowlasa oraz Łukasza Radeckiego. Ich wspólnie napisana książka trafiła do mnie jako nagroda w pewnym konkursie internetowym. Mam oczywiście na myśli najnowszą pozycję wydawnictwa Replika - „Pradawne zło”.

Książka liczy niecałe trzysta stron i zawiera trzy opowiadania, liczące po około sto stron każde. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że najbardziej do gustu przypadło mi pierwsze opowiadanie noszące tytuł taki jak cała książka. Czytając je czułam jak włoski na rękach stają mi dęba i jak od czasu do czasu przez plecy przechodzą dreszcze. Cała przedstawiona historia może nie jest szczególnie oryginalna, ale zdecydowanie w ciekawy sposób została przedstawiona. Opisywane sytuacje bywają tak abstrakcyjne, że faktycznie można przyrównać je do snów. Akcja toczy się oczywiście w Polsce, co sprawia, że mój sposób odbierania całości także jest nieco inny. Przez te wszystkie lata zostałam przyzwyczajona do akcji dziejących się wszędzie, tylko nie w naszym kraju.
Drugie z kolei opowiadanie sprawiło, że czuję jeszcze większą awersję do gryzoni, a konkretniej do szczurów, które odgrywają w nim główną rolę. I nawet „Dżuma” Alberta Camus nie wywołała we mnie takich odczuć jak właśnie „Świt szczurów” autorstwa panów Cichowlasa i Radeckiego. Choć minęło już trochę czasu od przeczytania przeze mnie tej pozycji, do dzisiaj czasami zanim skorzystam z toalety muszę zajrzeć do środka muszli klozetowej, aby upewnić się, że nie ma  tam żadnego krwiożerczego szczura czyhającego na moje „siedzenie”. Tak jak i toaleta tak i każde skrobanie w ścianie czy za drzwiami przyprawiają mnie o chwilowy niepokój.
Niestety wielkim rozczarowaniem dla mnie jest trzecie i ostatnie opowiadanie z tej książki – „Seks to nie wszystko”. Czytając je miałam wrażenie, że to historia nie pasująca do pozostałych, że została dodana byle tylko zapełnić wolne stronice. Historia ta kompletnie bez wyrazu i pozbawiona jakichkolwiek emocji męczyła mnie do ostatniej strony. Absurd, który pojawił się na koniec miał zapewne czytelnika przestraszyć i na pewno w jakimś stopniu obrzydzić, ale ja wiem, że dla mnie była to po prostu zbieranina absurdu totalnego. Na szczęście styl pisania obu panów jest dla mnie tak „przyjazny”, że nawet i „Seks to nie wszystko” łyknęłam za jednym razem.

Podsumowując krótko – szczerze polecam, nawet jeśli ktoś nie przepada za gatunkiem grozy. Warto poszerzać swoje horyzonty i przeczytać coś oderwanego od własnych upodobań. I jeszcze dodam, że jeśli kiedykolwiek będę miała okazję przeczytać jakąkolwiek pozycję panów Roberta Cichowlasa lub Łukasza Radeckiego to zrobię to z wielką przyjemnością.

Opis wydawniczy:
Kiedy dwóch mistrzów makabry łączy siły, efekt musi być mocny.
Kiedy obaj postanawiają złożyć hołd Howardowi Phillipsowi Lovecraftowi, Stefanowi Grabińskiemu i Jamesowi Herbertowi, efekt jest wstrząsający.
W piwnicach jednej z przedwojennych kamienic lęgną się szczury. Mieszkańcy są bezradni. I przerażeni, bo gryzonie przedostają się do mieszkań. Właściciel zatrudnia szczurołapa, ale czy to wystarczy, by rozwiązać niewygodny problem?
Jak wiele kobieta jest w stanie poświęcić dla mężczyzny swego życia, szczególnie, gdy ten już ma wybrankę? Pakt z demonem wydaje się równie nieprawdopodobny, co kuszący. Jaka jest jednak cena? A jaka rzeczywista nagroda?
Do jednego z kościołów w centrum stolicy trafiają członkowie mafii z zamiarem dokonania zuchwałej kradzieży cennej statuetki. Nie wiedzą jednak, co ich czeka po przekroczeniu progu Domu Bożego.

Trzy nowele zawarte w tomie łączy jedno – ukazują pradawne zło, w starciu z którym śmiertelnicy stają się bezradni i śmiertelnie przerażeni.

Robert Cichowlas i Łukasz Radecki śnią we dwóch takie koszmary, jakie nie przydarzają się innym polskim autorom horrorów. Czytajcie ich... i krzyczcie ze strachu


1 komentarz:

  1. w gimnazjum i liceum zaczytywałam się w Mastertonie. okładka Zła przypomina mi właśnie te powieści, wiec z sympatii do dawnych lat- kto wie...

    OdpowiedzUsuń